23 stycznia 2021

W przeddzień nowego święta państwowgo Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” Złożyliśmy wczoraj wizyte na grobie Kapelana Solidarności Ks. Prałata Henryka Jankowskiego w Gdańsku

Sejm RP ustanowił nowe święto państwowe – 1 marca Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” !

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął ustawę o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. W myśl jej postanowień 1 marca ma stać się Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” i świętem państwowym.

Projekt ustawy o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” złożył w ubiegłym roku prezydent Lech Kaczyński: w hołdzie „Żołnierzom Wyklętym” – bohaterom Powstania Antykomunistycznego, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienia dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu.

W myśl jej postanowień, 1 marca ma stać się świętem państwowym obchodzonym corocznie jako
Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”,
nie ma to jednak być dzień wolny od pracy.

Do zaproponowanego tekstu ustawy członkowie sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu wprowadzili poprawki. W preambule sformułowanie „bohaterom Powstania Antykomunistycznego” zastąpiono „bohaterom antykomunistycznego podziemia”, a do zwrotu „z bronią w ręku przeciwstawili się” dodano „z bronią w ręku, jak i w inny sposób przeciwstawili się”.

Zmieniono również treść art. 3, tak by ustawa weszła w życie z dniem ogłoszenia, a nie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia, jak zakładał projekt. Uzupełnienie tekstu projektu o zwrot mówiący o sprzeciwianiu się sowieckiej agresji i narzuconemu reżimowi „także w inny sposób” nastąpiło na wniosek posła Tadeusza Sławeckiego (PSL), który postulował, by w ten sposób uczcić także osoby niosące pomoc czy ukrywające członków podziemnych organizacji niepodległościowych.

Zamiarem projektodawcy jest oczywiście uczczenie wszystkich walczących w podziemiu lub wspomagających je w różny sposób. Jedni walczyli z bronią w ręku, inni słowem, a jeszcze inni nieśli pomoc lub ukrywali walczących. I wszyscy ci, którzy nie godzili się na łamanie praw państwa demokratycznego i ponieśli za to karę, powinni być honorowani – wyjaśnił sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta.

Prezydent Komorowski kontynuuje i wspiera tę inicjatywę świętej pamięci prezydenta Kaczyńskiego. Celem projektu jest złożenie hołdu Żołnierzom Wyklętym. Proponuje się, by dniem ich upamiętniającym był 1 marca, rocznica stracenia z rąk UB kierownictwa IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Ustanowienie tego dnia jest wyrazem szacunku dla żołnierzy drugiej konspiracji za niezłomną postawę patriotyczną i niepodległościową oraz konsekwentne sprzeciwianie się narzucanemu Polsce i nieakceptowanemu przez społeczeństwo ustrojowi. Należy podkreślić, że za prowadzoną na rzecz niepodległego państwa walkę żołnierzy Armii Krajowej i innych organizacji niepodległościowych zamiast wdzięczności spotkały represje, często zakończone karą śmierci lub długoletnim więzieniem ze strony aparatu komunistycznego – mówił dalej obecny na obradach komisji sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Krzysztof Łaszkiewicz.

Aby ustawa weszła w życie, musi ją jeszcze zaakceptować Senat i podpisać prezydent.

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. W myśl jej postanowień 1 marca będzie Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” i świętem państwowym… [czytaj więcej: www.prezydent.pl]


NIECHCIANE SŁOWO „POWSTANIE”

Unikanie sformułowania „powstanie antykomunistyczne” w odniesieniu do ustawy, która ma pomóc zachować pamięć o „żołnierzach wyklętych”, utrwala sytuację, w której pod szyld „podziemie antykomunistyczne” wciąga się działalność Adama Michnika z lat 60. czy rozgrywki wewnątrzpartyjne, w których brał udział Jacek Kuroń.

Niechciane słowo „powstanie”

Z preambuły projektu, który ustanawia 1 marca Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Podziemia Antykomunistycznego, na ostatnim etapie prac sejmowych wykreślono sformułowanie „powstanie antykomunistyczne”. Niesłusznie. Historycy, którzy od lat badają ten temat, są zgodni: w latach 1944-1953 w Polsce miało miejsce narodowe powstanie przeciw sowieckiej okupacji, krwawo stłumione przez wspierany przez NKWD aparat bezpieczeństwa. Ustawa została przyjęta przez Sejm, teraz zajmie się nią Senat.

Wszystko wskazuje na to, że 1 marca już w tym roku będzie Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Podziemia Antykomunistycznego. Inicjatywa czekała na szczęśliwy finał prawie dwa lata. Przed rokiem stosowny projekt skierował do Sejmu prezydent Lech Kaczyński. Jednym z jego pomysłodawców był ówczesny prezes IPN Janusz Kurtyka, również tragicznie zmarły w katastrofie smoleńskiej.

„W hołdzie Żołnierzom Wyklętym – bohaterom Powstania Antykomunistycznego” – od tych słów zaczynała się preambuła ustawy przesłanej jeszcze przez Kancelarię Prezydenta Kaczyńskiego do parlamentu. Jednak na środowym posiedzeniu Komisji Kultury i Środków Przekazu, w której przez kilka miesięcy projekt leżał i nie był rozpatrywany, dopóki o sprawie nie napisał „Nasz Dziennik”, to właśnie określenie wzbudziło sprzeciw jednego z posłów SLD. Jego stanowisko natychmiast podchwyciła przewodnicząca komisji, poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO). I tak z treści preambuły określenie „powstanie antykomunistyczne” zostało w drodze kompromisu wykreślone.

– Nie chcieliśmy, by idea ustanowienia tego dnia upadła w wyniku tego sporu, więc szybko zgodziliśmy się na sformułowanie: „W hołdzie Żołnierzom Wyklętym – uczestnikom podziemia antykomunistycznego” – przyznaje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Piotr Babinetz (PiS). On sam był zwolennikiem pierwotnej wersji, czyli pozostawienia w ustawie określenia „powstanie antykomunistyczne”. Ostatecznie zagłosował jednak tak jak większość.

Tymczasem problem nazewnictwa, z pozoru nieistotny, nie jest wcale błahy. W sferze publicznej świadomości znaczy bardzo wiele. Świadczy o tym nie tylko fakt, że ktoś do prezydenckiego projektu takie sformułowanie wpisał, ale również to, że poseł SLD postanowił właśnie te słowa zmienić.

Mimo że już od wielu lat prace badawcze wielu historyków dowodzą, że w latach 1944-1953 (przy czym okres ten jest umowny) na terytorium Polski miało miejsce powstanie przeciwko nowej sowieckiej okupacji. Już od samego początku, a więc od końca lat 40. XX wieku, zarówno propaganda sowiecka i komunistyczna w kraju, a potem będąca na jej usługach historiografia wprowadziły do opisu tego okresu historii Polski kilka określeń-wytrychów, które przetrwały do dziś. Żołnierzy podziemia antykomunistycznego nazywano „bandytami”, wojsko i milicja pacyfikowały „bandy”, a walkę z sowiecką agenturą na terenach okupowanej Polski w postaci PPR oddziałów GL i AL określano mianem „wojny domowej”.
– Wojna domowa jest wtedy, gdy w jednym państwie walczą poróżnione ze sobą dwie strony. Wszelkie dokumenty, szczególnie z lat 1944-1947, wytworzone przez zgrupowania podziemia, jak i aparatu bezpieczeństwa, wskazują to samo, że bez pomocy sowieckich garnizonów w miastach wojewódzkich i powiatowych okupacyjna władza PKWN czy Rządu Tymczasowego w żadnym razie by się nie utrzymała – podkreśla dr Wojciech Muszyński, historyk z IPN. – Oni byli silni tylko siłą Sowietów – dodaje.

Ciągłość oporu

Skąd więc określenie „powstanie”? – W 1944 roku na obczyźnie działały legalne władze, wciąż istniały struktury Polskiego Państwa Podziemnego. Mimo ich pewnego zaniku były wciąż scentralizowane, obejmowały całe terytorium kraju i miały jasno wytyczony cel – osiągnięcie niepodległości – tłumaczy Leszek Żebrowski, historyk, autor wielu publikacji i książek na temat zgrupowań podziemia antykomunistycznego. Jak podkreśla, aktywność skierowana przeciwko sowieckiej okupacji nie ograniczała się tylko do oddziałów zbrojnych, ale wiązała tysiące osób, ludność cywilną, która nowej władzy postawiła opór. Dlatego według niego unikanie słowa „powstanie” ma na celu zatarcie faktu, że działalność tych oddziałów stanowiła ciągłość oporu z czasów wojny z państwem podziemnym, jak również wykluczenie jakiegokolwiek porównania z innymi powstaniami znanymi z historii. Tymczasem zasięg, skala i czas trwania oporu przeciw nowej władzy świadczą o tym, że w postaci biernej i czynnej w latach 1944-1953 miało w Polsce miejsce antykomunistyczne powstanie przeciw nowej okupacji.

– Gdyby porównać skalę działania zgrupowań podziemia antykomunistycznego z działalnością oddziałów z czasów Powstania Styczniowego, to okazuje się, że w latach 1944-1953 przez struktury oddziałów przeszło około 150 tys. żołnierzy. W Powstaniu Styczniowym około 100 tys. – tłumaczy Wojciech Muszyński.

– Unikanie dziś sformułowania „powstanie antykomunistyczne” utrwala sytuację, w której to pod szyld „podziemie antykomunistyczne” wciągnąć można także działalność Adama Michnika z lat 60. czy rozgrywki wewnątrzpartyjne, w których brał udział Jacek Kuroń – podkreśla Żebrowski.

Podobnego zdania jest prof. Marek Jan Chodakiewicz, historyk, który wielokrotnie podkreślał, że powstanie antykomunistyczne było ogólnonarodową kontynuacją powstania antyniemieckiego wyrażonego operacją „Burza”. Jak podkreśla, powstańcy wypełniali wtedy rozkazy przejęcia władzy w terenie postawione im w 1944 r. przed wejściem Sowietów, a niemal wszystkie podziemne organizacje uważały swą walkę za kontynuację czynu zbrojnego zaczętego w 1939 roku.

I to jest może najlepszy sposób, by ukazać fałszywe światło, w jakim Sejm stawia „żołnierzy wyklętych”. Podstawmy w miejsce Sowietów i NKWD – Niemców, SS i Gestapo. W jaki sposób parlament niepodległej Polski nazwałby zbrojny i cywilny opór tysięcy Polaków przeciw okupacyjnej władzy? Uczestnikami „tragicznych wydarzeń”, „nielegalnych oddziałów przeciw legalnej władzy”, „antyhitlerowskiego podziemia”? Wczoraj w przeddzień nowego święta państwowego złożyłem wizytę na grobie kapelana Solidarności Ks. Prałata Henryka Jankowskiego w kościele Świętej Brygidy w Gdańsku, by podziękować Mu za walkie o wolność Polski i tą pamięć która teraz zaowocowała w postaci oczekiwanego od dawna święta państwowego. Bez zaangażowania Księdza Jankowskiego w stanie wojennym i w czasach komunizmu Polska nie odzyskała by niepodległości, warto o tym zawsze pamiętać. Tomasz Bracka