W filmie Tomasza Sekielskiego Marek Mielewczyk, były ministrant w parafii św. Kazimierza w Kartuzach opowiedział przed kamerą, jak był przez księdza Andrzeja Srebrzyńskiego wielokrotnie wykorzystywany. Dramat 13-letniego wówczas Marka trwał wiele lat. Nie udało się tego dowieźć przed sądem, bo opisane przez ofiarę czyny się przedawniły. W 2017 r. gdański sąd nakazał jednak eksksiędzowi przeprosić Mielewczyka. Miał napisać list następującej treści: „Ja, Andrzej S., przepraszam Marka Mielewczyka za naruszenie jego dóbr osobistych w postaci godności oraz nietykalności cielesnej, które nastąpiły w okresie trwania mojej posługi kapłańskiej w parafii pod wezwaniem św. Kazimierza w Kartuzach”. Były duchowny, który w 2016 r. został wydalony z kapłaństwa zapewnia teraz, że jest niewinny. „W życiu nigdy nikogo nie skrzywdziłem, a tym bardziej dzieci. (…) Jako ksiądz modlę się za poszkodowane dzieci jak i o nawrócenie zboczeńców różnej maści, zawodu, stanowiska” – pisze w liście, który przesłał do „Gazety Pomorskiej”.

Były ksiądz domaga się ukarania Tomasza Sekielskiego i oskarżającego go mężczyzny za pomówienia. Zapowiada również, że zamierza na nich donieść do Prokuratury Krajowej.

Oskarżany o pedofilię ksiądz padł ofiarą zemsty?

Ks. Andrzej utrzymuje, że sam walczył z pedofilią i padł ofiarą zemsty innego kleryka z kurii toruńskiej, którego przyłapał na molestowaniu młodszych kolegów. Pedofil miał rozpowszechniać plotki, że to ks. Andrzej jest zboczeńcem. Ten sam ksiądz miał też rzekomo mieć kontakty seksualne z panem Markiem. 

W dalszej części swojego listu, który cytuje „Gazeta Pomorska”, stwierdza, że ówczesny biskup toruńskiej kurii chciał mu zamknąć usta. Wedle relacji byłego duchownego wybrał do tego szokującą metodę: zaprosił ks. Andrzeja do jego „zdemoralizowanego towarzystwa”. „Raz pojechałem na tzw. kolędę w Caritasie w Brodnicy. Jednak szybko opuściłem to zepsute towarzystwo. Dotykali się, głaskali. Wtedy powiedziałem im, że ‚Panu Bogu to się nie podoba co robicie, modlę się o wasze nawrócenie’. Usłyszałem z ust biskupa te słowa: ‚nie musisz się za nas modlić, nie potrzebujemy twoich paciorków’. Od tego momentu stałem się śmiertelnym wrogiem biskupa i kurii” – czytamy.

Były ksiądz: Jestem ofiarą Sekielskiego

W liście do „Gazety Pomorskiej” były duchowny zapewnia, że padł ofiarą nierzetelności dziennikarskiej Sekielskiego, który w 2013 r. przedstawił go w swoim reportażu w kłamliwy sposób jako pedofila i taka łatka do niego już przylgnęła.

O Mielewczyku i Tomaszu Sekielskim pisze, że „są to panowie, którym bliski jest wyuzdany seks. Sami mają problemy z okiełznaniem swojej chorobliwej seksualności, a próbują być mentorami w jej ujarzmianiu„. (Źródło: „Gazeta Pomorska”)

Byłem jedynym z poza Bydgoszczy przedstawicielem opozycji antykomunistycznej w Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Bydgoszczy w 1989 r, co świadczyło o mojej bardzo wysokiej pozycji w wojewódzkiej opozycji antykomunistycznej w PRL. To właśnie ja demontowałem w WRN Bydgoszcz z Stefanem Pastuszewskim system komunistyczny PRL w Bydgoszczy i województwie bydgoskim. W Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Bydgoszczy w 1989 roku na całe województwo bydgoskie było czterech przedstawicieli opozycji antykomunistycznej w tym gronie byłem i ja Tomasz Roman Bracka, co poświadcza załączony dokument.

Byłem jedynym z poza Bydgoszczy przedstawicielem opozycji antykomunistycznej w Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Bydgoszczy w 1989 r, co świadczyło o mojej bardzo wysokiej pozycji w wojewódzkiej opozycji antykomunistycznej w PRL.To właśnie ja demontowałem w WRN Bydgoszcz z Stefanem Pastuszewskim system komunistyczny PRL w Bydgoszczy i województwie bydgoskim.
W Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Bydgoszczy w 1989 roku na całe województwo bydgoskie było czterech przedstawicieli opozycji antykomunistycznej w tym gronie byłem i ja Tomasz Roman Bracka, co poświadcza załączony dokument. pozdrawiam Tomasz Bracka współtwórca III RP w jej 30 lecie istnienia !